Leszek Przyjemski, 50 lat Galerii „TAK” – bez cenzury (#8)
Galeria Tak
Maksymilian Wroniszewski, fragment tekstu przeznaczonego do „Sztuki i Dokumentacji” 2020, nr 22.
W pracach historyków i teoretyków znacznie częściej niż informacja o współzałożeniu przez Leszka Przyjemskiego i Anastazego Wiśniewskiego Galerii Tak pojawia się stwierdzenie, jakoby była ona wyłącznym dziełem tego drugiego. Już pierwsze opracowania opisujące galeryjne fenomeny lat 70. pomijały Przyjemskiego jako współtwórcę galerii, całość zasług przypisując Wiśniewskiemu. Tak wygląda to w książkach Grzegorza Dziamskiego („galerie mnożone od 1970 roku przez Anastazego Wiśniewskiego”), Alicji Kępińskiej („powołane przezeń w r. 1970 Galerie Nie i Tak”), Ireneusza J. Kamińskiego („Nieistniejąca Galeria «Nie», a później «Tak» Anastazego Wiśniewskiego”) i – przede wszystkim – w znanej i wpływowej publikacji Polska awangarda malarska 1945–1980 Bożeny Kowalskiej ([galerie] «Nie» i «Tak» Anastazego”). Jeszcze całkiem niedawno historyk młodego pokolenia, Karol Sienkiewicz, przejmując obiegowe uproszczenia, pisał, że „Wiśniewski działał jako jednoosobowa prywatna Galeria Tak”, z kolei Izabela Kowalczyk w recenzji jego książki, mimo tego, że z zapałem tropiła wszelkie błędy, pomyłki, uproszczenia i nieścisłości, jakie się w niej pojawiły, o przeoczeniu Przyjemskiego jako współtwórcy galerii nie wspomniała. Ronduda, którego opracowanie uchodzi za najbardziej rzetelną i odkrywczą analizę sztuki neoawangardy, wprawdzie przywraca pamięci czytelników Przyjemskiego jako współtwórcę galerii, ale nie decyduje się na interpretację jego sztuki. W rezultacie artysta funkcjonuje co najwyżej jako „pomocnik” Wiśniewskiego, współpracujący z nim twórca z drugiego szeregu.
Skoro więc dyskurs historii sztuki niewiele mówi nam o początkach Galerii Tak, to zdać się wypada na pamięć świadków epoki. Oto Leon Romanow, inny działający w Bydgoszczy artysta, współzałożyciel (razem z Ryszardem Wieteckim i Wiśniewskim) Galerii Nie, wspominał, że niedługo po niej, „w kwietniu 1970 r. powstała w Bydgoszczy Nieistniejąca Galeria Przytakująca Leszka Przyjemskiego i Anastazego Wiśniewskiego”, czyli Galeria Tak. Kolejność, w jakiej Romanow wymienia artystów, zdaje się nie być przypadkiem. Można dostrzec w tym – wydawałoby się niewiele znaczącym – geście próbę przywrócenia nazwiska Przyjemskiego historii sztuki – a przynajmniej ogólnej pamięci – zwłaszcza jeśli wierzyć słowom Truszkowskiego, który odnotował, że w maszynopisie pierwszego afisza Galerii Tak nazwiska artystów były umieszczone w porządku alfabetycznym, jednak „na prośbę Anastazego [Przyjemski] odwrócił kolejność”. Dzięki temu pierwszy z nich „przechodził do historii jako «ten ważniejszy»”. Z kolei inny świadek epoki, Gerard Kwiatkowski, kierujący w latach 60. i 70. Galerią EL, w jednym z listów do Przyjemskiego opisał zwięźle i sugestywnie charakter relacji, jakie wytworzyły się między założycielami Galerii Tak oraz wynikłe z tego „historycznoartystyczne” konsekwencje. Kwiatkowski notował: „już w Polsce mówili o Tobie «asystent Wiśniewskiego». On w ten sposób swoją działalność układał, że mimo iż na pismach figurowałeś, każdy zwracał uwagę wyłącznie na Wiśniewskiego. Ty byłeś niekoniecznym dodatkiem. […] Nawet wtedy kiedy miałeś indywidualne wystawy słyszałem jak mówili, że Anastazy wymyślił a Przyjemski podpisał, bo sam coś takiego nie byłby w stanie wymyśleć”.
Galeria Tak, która – jak głosił wspomniany afisz – „przytakiwała wszystkim poczynaniom artystycznym”, powstała niejako w kontrze do strategii Galerii Nie, co tak przedstawia, powołując się zapewne na bezpośrednią relację samego Przyjemskiego, Łukasz Guzek: „Przyjemski zaproponował inną strategię – potakiwania, a nie zaprzeczania. Postawa «na Nie» jednoznacznie ustawiała artystów poza systemem jako kontestatorów. Natomiast postawa «na Tak» […] dawała możliwości podjęcia krytycznej gry z systemem”. Przyjemski okazuje się nie tylko pełnoprawnym współzałożycielem, ale wręcz inicjatorem powstania Galerii Tak, która – trzeba przyznać – najmocniej zapisała się w ikonicznej pamięci jednak dzięki zdjęciu uśmiechniętego Wiśniewskiego niosącego transparent z jej nazwą podczas pierwszomajowego pochodu w 1973 roku.
Zaproponowana przez Przyjemskiego nazwa galerii wyznacza jedną ze strategii artystycznej kontestacji lat 70. Przyjemski proponuje bowiem, by galeria ostentacyjnie przytakiwała wszelkim artystycznym poczynaniom, ale też przytakiwała – najogólniej mówiąc – rzeczywistości. W tym kompulsywnym przytakiwaniu słychać jednak zarówno prześmiewczą krytykę – podobną do tej, której wyrazem był powstały w tym samym roku co Galeria Tak Klaskacz Jerzego Beresia – jak i reakcję na grozę politycznej rzeczywistości czasów schyłkowego Gomułki, a zwłaszcza „neurotyczność” dekady Gierka. Wymownie ujął to Grzegorz Borkowski: „Pojedyncze «tak» to aprobata, «tak, tak» jest zająknięciem się, trzy «tak» to ogólnopaństwowy plebiscyt, ale już w «tak, tak, tak, tak, tak, tak» słychać nerwowe szczękanie zębami podważające sens zwykłego «tak»”. Galeria Tak doprowadza czynność przytakiwania do absurdu, sprawia, że gest wyrażenia zgody, aprobaty dla konkretnych działań przestaje cokolwiek znaczyć, zamienia się w bełkot, najpierw w wyraz przestrachu a potem w wariackie natręctwo. W ten sposób aprobata rzeczywistości zamienia się de facto w jej kontestację, ponieważ ostentacyjnie uwidacznia pozornie żywiołowy akt przyklaskiwania poczynaniom władzy, tak silnie wykorzystywany w aranżowanym przez nią spektaklu.”